VII Obwód "Obroża" Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej
:::  Aktualna pozycja:  Rejony Obroży \ Rejon III - 'Dęby' - Rembertów \ Pomoc z III Rejonu  :::

Pomoc z III Rejonu "Dęby" dla walczącego "Mokotowa"

     Byliśmy drużyną 4 plutonu 3 kompanii 1 batalionu III Rejonu "Dęby", zorganizowaną w okresie okupacji w latach 1940/1941, która przeszkolenie wojskowe teoretycznie i ćwiczenia polowe z bronią przeszła w konspiracji. Część z nas ukończyła szkołę podchorążych, a część kursy partyzanta. Dowódcą naszego plutonu był ppor. Eugeniusz Lokajski "Brok"1.

     Drużynę tworzyli następujący żołnierze:
kpr. pchor. Leszek Rydzy "Mały"
kpr. pchor. Zbigniew Pawelski "Jastrząb"
kpr. Tadeusz Woźniak "Sęp I"
kpr. Antoni Sanlewicz "Chętny"
kpr. Henryk Wardęcki "Nowy"
kpr. Roman Kwiek "Cygan"
kpr. Ryszard Adamski "Wróbel"
st. strz. "Wrzos" oraz dwóch żołnierzy o nie ustalonych nazwiskach.

     Na 3 dni przed wybuchem Powstania zostaliśmy skoszarowani w Rembertowie, aby 1 sierpnia 1944 r. przystąpić do akcji. Jednakże po 24 godzinach rozwiązano nasz oddział i polecono udać się do domów, uznając akcję na terenie Rembertowa za niemożliwą. Na decyzję odwołania akcji miał wpływ fakt postoju na tym terenie silnego zgrupowania broni pancernej, co skazywało z góry każdą naszą akcję zbrojną na całkowite niepowodzenie.

     Wybuch powstania zastał nas w naszych mieszkaniach na Grochowie i na Pradze. Po otrząśnięciu się z przykrego wrażenia, że pozostawiono nas bez przydziału, zaczęliśmy kontaktować się ze sobą, szukać możliwości uczestniczenia w akcji przeciw Niemcom.

     Około 23 sierpnia 1944 r. zetknęliśmy się z pozostającym na Grochowie oddziałem ppor. Romana Sitkowskiego "Wiktora", do którego przyłączyliśmy się i pod którego dowództwem walczyliśmy później na Dolnym i Górnym Mokotowie, aż do kapitulacji tej dzielnicy w dniu 24 września 1944 r.

     Pierwszy wspólny przerzut przez Wisłę ludzi i sprzętu z oddziałów ppor. "Wiktora" i ppor. "Wita" nastąpił w nocy z 22 na 23 sierpnia 1944 r. Była to grupa w składzie około 40 osób, która wyruszyła ze swych miejsc postoju: z ul. Giedymina 2 i z sąsiedztwa. Przeprawą dowodził plut. pchor. Jan Maniecki "Janek" i pchor. "Tomek". Oddział ten dotarł przez wieś Siekierki do Jeziorka Czerniakowskiego i tam przy pomocy oczekujących powstańców z Sadyby przeprawił się promem i wyszedł na ulicę Czerniakowską. Były to już tereny zajęte przez powstańców. Ppor. Witold Pruszka "Wit" ze swoimi ludźmi udał się na Sadybę i tam zajął stanowisko bojowe, zaś ppor. "Wiktor" ze swoim oddziałem obsadził dom przy il. Czerniakowskiej 96.

     Podchorążowie "Janek" i "Tomek" powrócili na Grochów następnej nocy z 23 na 24 sierpnia po pozostałych kolegów ze swoich oddziałów i jeszcze tej samej nocy przeprawili wspólnie na Mokotów drugą grupę również 40 osób, zabierając amunicję, benzynę, żywność itp. Żołnierze z wymienionych oddziałów natychmiast po przeprawie przez Wisłę brali udział w walkach.

     Na Grochowie znajdowały się różne małe grupy konspiracyjne, które straciły kontakt ze swoim dowództwem (jak np. nasza drużyna) i pojedyncze osoby, zabiegające o możliwość przerzutu na Mokotów. Na Grochowie i Saskiej Kępie znajdowały się ponadto magazyny broni, amunicji, benzyny itp. Dlatego też obaj przewodnicy - "Janek" i "Tomek", powracali jeszcze dwukrotnie na Grochów, przewożąc ludzi i sprzęt na Mokotów, jednakże działali już oddzielnie.

     Plut. pchor. "Janek" wrócił na prawą stronę Wisły w nocy z 24 na 25 sierpnia i następnej nocy z 25 na 26 sierpnia przeprawił na brzeg warszawski kolejną grupę liczącą około 15 osób, również ze sprzętem. W grupie tej przeprawili się między innymi również koledzy z naszej drużyny, a mianowicie: "Mały", "Chętny", "Wróbel", "Wrzos" oraz "Cygan". Przy przeprawie korzystano z jednej z dwóch łodzi. Druga łódź służyła do przewozu grup organizowanych przez pchor. "Tomka". Wymienionych 5 kolegów z naszej konspiracji drużyny przeprawiło się z całą grupą bez strat własnych, weszli w skład plutonu "Grochów" (tak nazywano oddział ppor. "Wiktora") i już następnej nocy z 26 na 27 sierpnia brali udział w ataku na ul. Podchorążych, gdzie kpr. pchor. "Mały" został ranny odłamkami granatnika w szyję.

     Pchor. "Janek" kolejny raz powraca na Grochów i w nocy z 27 na 28 sierpnia organizuje kolejną grupę, w skład której wchodzą z naszej drużyny: "Jastrząb", "Sęp I" oraz "Nowy". Grupa ta w składzie 15 żołnierzy, w tym 3 kobiety, była przedostatnią grupą zorganizowaną przez pchor. "Janka", a jednocześnie ostatnią, która przedarła się szczęśliwie z Grochowa na Czerniaków.

     Miejscem zbiórki był budynek przy ul. Krypskiej, gdzie gromadzono się pojedynczo w godzinach popołudniowych. O zmroku kilku żołnierzy otrzymuje rozkaz przeniesienia znacznej ilości broni i amunicji z piwnicy budynku w rejonie ul. Saskiej (Saska Kępa) na punkt przy ul. Ostrobramskiej. W tym czasie pozostali żołnierze przechodzą również z ul. Krypskiej na punkt zborny przy ulicy Ostrobramskiej. Stąd między godz. 23 a 24 następuje wymarsz już w gotowości bojowej z pełnym ekwipunkiem, na który składały się: broń - kb, pistolety i steny produkcji plutonu "Grochów" - amunicja, granaty, bańki z dużą ilością benzyny. Po przebyciu kanału wzdłuż pól Gocławka docieramy do skraju Wału Miedzeszyńskiego. Budynki w pobliżu Wału Miedzeszyńskiego spalone, sieć telefoniczna zerwana. Latarnie wysadzone w powietrze. Od wsi Zerżeń dobiegają wybuchy artyleryjskie z frontu wschodniego, który przebiega o parę kilometrów stąd. Od strony Warszawy łuny pożarów i odgłosy walki. Jednym skokiem przebiegamy przez jezdnię, która w tym miejscu spada w dół. Następnie wbiegamy pod wał i dalej w kierunku rzeki, gdzie kryjemy się w zaroślach. Potem przechodzimy na jedną z łach i tam oczekujemy na wyciągnięcie z ukrycia łodzi rybackiej.

     Oddział przepływa ostatecznie w 2 grupkach, ze względu na szczupłość miejsca w łodzi. Reflektory z rejonu mostu Poniastowskiego co kilka sekund omiatają wodę. Pomimo niskiego stanu wody, silny prąd znosi łódź w dół rzeki. Lądowanie następuje na umocnionym betonowym odcinku brzegu. Dwóch żołnierzy ubezpiecza, pozostali wyładowują broń i sprzęt. Łódź powraca i przewozi drugą grupkę.

     Przewodnicy, którzy mieli oczekiwać na brzegu warszawskim, nie stawili się. Czekamy około pół godziny, wyczuwa się zdenerwowanie, Co będzie dalej? Pchor. "Janek" decyduje się ostatecznie na marsz ubezpieczony, ale uprzedza o ewentualności powrotu na brzeg praski w wypadku nieodnalezienia drogi. Marsz odbywa się wśród pól. Wystrzeliwane co chwilę rakiety zmuszają do padania, co wywołuje niebezpieczny hałas (szczęk baniek i broni). Poruszamy się z największą ostrożnością.

     Nagle cisze przerywa zgrzyt przejeżdżających czołgów, pojedyncze strzały z dział. Teren ciągle oświetlany rakietami. Wszyscy padają i leżą nieruchomo. Czołgi odjeżdżają w nieznanym kierunku.

     Po półgodzinnym oczekiwaniu ruszamy dalej. Docieramy do pierwszych zabudowań Siekierek.

     Po wymianie przez pchor. "Janka" szeregu znaków latarką, skierowaną na zwierciadło wody, z drugiego brzegu rusza prom. Grupa przepływa promem i wita pierwszych żołnierzy - powstańców. Pierwsze wrażenie wolności. Wstąpiły w nas nowe siły i nowa energia. Witający żołnierze są dobrze uzbrojeni i na pierwszy rzut oka należycie umundurowani (w części mundurów niemieckich). Zasypujemy ich, a oni nas pytaniami. Następuje przemarsz ulicą Czerniakowską, niektóre budynki płoną, zatrzymują nas czujki i patrole - jesteśmy wzruszeni. Zaczyna świtać. Wzdłuż ul. Czerniakowskiej, w pobliżu kościoła Bernardyńskiego, widzimy wymarsz ludności cywilnej, są zmęczeni, niosą swój dobytek. Przechodzimy dalej barykady, rowy przeciwczołgowe i w końcu docieramy do kwatery plutonu "Grochów" przy ul. Czerniakowskiej 96.

     Tu poznajemy dowódcę plutonu ppor. "Wiktora", który został ranny w rękę w czasie ostatnich walk, spotykamy kolegów, którzy przeprawili się z 25 na 26 sierpnia, i wchodzimy w skład plutonu "Grochów". Żołnierze plutonu to w większości koledzy mieszkający przed powstaniem na Grochowie. Wszyscy przybyli z Grochowa otrzymują opaski białoczerwone WP 686. Cała przetransportowana broń, oprócz broni krótkiej, została przekazana dowództwu.

     Grupa ta była czwartym transportem plut. pchor. "Janka" i jednocześnie ostatnim, który dotarł szczęśliwie do Warszawy. Kolejny transport prowadzony przez niego nie przedostał się do oddziałów powstańczych w Warszawie z powodu zajęcia Siekierek przez Niemców, a pchor. "Janek" zginął na skutek wybuchu miny.

     Łącznie przeprawiono przez Wisłę w okresie 22-29 sierpnia 1944 r. 6 transportów ludzi i sprzętu. Dwie grupy przeprawione wspólnie przez pchor., "Janka" i pchor. "Tomka" oraz po 2 grupy przeprowadzone przez każdego z nich oddzielnie. Łącznie w transportach tych przeprawiono około 180 ludzi, należy zaznaczyć, że obok wyżej wymienionych grup przeprawiających się przez Wisłę, wiadomo o innym oddziale (grupa pchor. "Dżemsa" z III Rejonu "Dęby" w Rembertowie), który również przedostał się przez Wisłę z Grochowa na Mokotów. Żołnierze przybywający z prawobrzeżnej Warszawy, którzy weszli w skład plutonu "Grochów", z uwagi na stosunkowo dobre uzbrojenie w broń maszynową (głównie steny produkcji własnej), byli kierowani po krótkim odpoczynku do różnych oddziałów na Dolnym Mokotowie: rtm. Andrzeja Czaykowskiego "Gardy" - jako poczet dowódcy, por. Withala i por. Paulina Laskowskiego "Twardego".

Relacje kpr. pchor. Zbigniewa Pawelskiego ps. "Jastrząb"
i kpr. Tadeusza Woźniaka ps. "Sęp I"
z plutonu 760 III Rejonu "Dęby" VII Obwodu "Obroża",
w Powstaniu w plutonie 686 "Grochów",
po wojnie mgr mgr inż. inż. architekci.


1  Por. rez. WP Eugeniusz Lokajski dca plut. 760 III Rejonu "Dęby" VII Obwód "Obroża"; w Powstaniu był oficerem łącznikowym Komendy Obszaru "Warszawa", od 30 sierpnia 1944 r. dowodził 2 plut. komp. "Koszty"; zginął 25 września 1944 r.


ŚWIATOWY ZWIĄZEK ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ
Zarząd Okręgu Warszawa-Powiat
Środowiska: "Obroża" i "Grupa Kampinos"

ul. Braci Załuskich 7, 01-733 Warszawa