VII Obwód "Obroża" Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej
:::  Aktualna pozycja:  Rejony Obroży / Rejon VI - 'Helenów' - Pruszków / Przez linie frontu po 'kwarce'  :::

PRZEZ LINIE FRONTU PO "KWARCE"

     Po zaprzysiężeniu mnie w WSK i przeszkoleniu zostałam przydzielona najpierw do Marii Cichońskiej "Sylwestry"1, a później do mjr. Edmunda Krzywdy-Rzewuskiego "Pawła", komendanta VI Rejonu "Helenów" VII Obwodu "Obroża". Początkowo było nas mało, ale później aż 180. Wszystkie odpowiednio przeszkolone zaczęłyśmy swą codzienną pracę.

     Na strychu u Henryki Zdanowskiej "Barbary" przepisywałam na maszynie wiadomości z nasłuchu radiowego - miałyśmy aparat nadawczo-odbiorczy. Wydawaliśmy "Codzienny serwis radiowy" "Ł", początkowo tylko dla potrzeb łączności w nakładzie do 50 egz., później, w czasie Powstania, na polecenie komendanta "Pawła" zwiększony do 800 egz.

Weronika Błach-Celińska 'Janka'

     1 sierpnia w godzinie "W" stawiłam się na punkcie zbornym na Ostoi /dzielnica willowa Pruszkowa/, skąd o zmroku wraz ze wszystkimi żołnierzami pod dowództwem mjr. "Pawła" wyruszyliśmy do Lasów Sękocińskich, stamtąd mieliśmy iść na pomoc Powstaniu. Niestety, spodziewanego zrzutu broni w Lasach Sękocińskich nie było, dowództwo więc wydało rozkaz powrotu do Pruszkowa, do konspiracji, i nawiązania kontaktu z pozostałymi na terenie miasta żołnierzami. Zmoczone i zziębnięte, całą noc bowiem padał deszcz, a w leśniczówce, w której oczekiwaliśmy na zrzut, nie zdążyłyśmy się osuszyć, wróciłyśmy następnego dnia wraz z dr Julią Bielecką do Pruszkowa.

     6 sierpnia 1944 r. z Warszawy Niemcy przywieźli pierwsze grupy warszawiaków do przejściowego obozu nazwanego Dulagiem 121 zorganizowanego na prędce w opróżnionych warsztatach kolejowych. Otrzymałyśmy zadanie niesienia pomocy ludności Warszawy. Zostałam oddelegowana do tej pracy wraz z innymi łączniczkami. Miałam nocną przepustkę, która ułatwiała mi poruszanie się nawet po godzinie policyjnej, choć wolałam zbytnio się nie kręcić wieczorami. Dzięki pomocy lekarzy z Pruszkowa i lekarzy warszawskich, którzy wypisywali skierowania do szpitali poza obręb obozu, udało mi się sporo osób wyprowadzić z obozu i umieścić w szpitalach Pruszkowa, Podkowy Leśnej, Milanówka, a także w prywatnych domach. Dostarczałam też kartki z adresami do bliskich od zagubionych rodzin. W domu moich rodziców było tak wielu warszawiaków, że nie miałam dla siebie miejsca.

     W pierwszych dniach sierpnia otrzymałam wraz z łączniczką Marią Bereżnicką "Mirą" polecenie przedostania się do dowództwa "Obroży" na ulicę Poznańską, by przynieść stamtąd kwarce do nadajników radiowych dla VIII Rejonu. Dotarłyśmy najpierw na Mokotów, a stamtąd z pomocą łączniczki z "Baszty" kanałami do komendy "Obroży" ul. Poznańska 12. Przekazałyśmy dowództwu petycję do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża zawierającą informację o losie warszawiaków w obozie w Pruszkowie, a otrzymałyśmy kwarce do nadajników, prasę i grypsy i ruszyłyśmy w drogę powrotną. Do domu dotarłyśmy już po godzinie policyjnej, szczęśliwe, że zadanie wykonałyśmy.

     Po raz drugi byłam w Warszawie z Jadwigą Białecką "Marylą". Udało nam się dotrzeć, po wymianie hasła, do miejsca postoju "Montera" - wtedy wraz z pocztą od dowódcy mjr. "Pawła" wręczyłam "Monterowi" zerwane w ogrodzie "Barbary" i przeniesione w teczce śliczne małe biało-czerwone dalie. Na Mokotów dotarłam raz jeszcze z meldunkami. Kolejne próby zakończyły się, niestety, niepowodzeniem. Próbowałyśmy bezskutecznie innymi drogami przejść linię frontu. Chodziłam też dwa razy do Puszczy Kampinoskiej. Raz dotarłam tam z "Marylą" - przeprowadzałyśmy powstańca Warszawy, podporucznika o nie znanym mi nazwisku i pseudonimie. Otrzymałam wtedy ze zrzutu klin spadochronowy, z którego mam jeszcze do dziś bluzkę, oraz biały sznur, z którego "Maryla" zrobiła sobie pasek. W Kampinosie była też ze mną Halina Waśniewska "Halszka".

     Do Kampinosu chodziły również inne łączniczki wraz z "Barbarą". Ze mną w Warszawie były: Maria Bereżnicka "Mira", Jadwiga Białecka "Maryla", Halina Waśniewska "Halszka", Zofia Salwa "Ita" i "Lada", której nazwiska nie pamiętam.

     Jednocześnie pracowałam nadal w Dulagu i pomagałam powstańcom, przyprowadzonym po upadku Mokotowa. Byłam dumna, że choć niektórzy byli ranni, nie pozwolili się fotografować Niemcom i nikt z nich nie chciał iść do szpitala. "Razem walczyliśmy, razem wolimy zginąć" - mówili i szli do bydlęcych wagonów, którymi wywieźli ich do obozów.

     Ja musiałam wyjechać z Pruszkowa, bo poszukiwało mnie gestapo. Ktoś im doniósł, że chronię powstańca /wywiozłam go do Milanówka, tak jak wielu innych/. Wyjechałam do Krakowa, gdzie spotkałam mnóstwo warszawiaków tam wysiedlonych. 15 stycznia 1945 r. powróciłam, chora, do Pruszkowa. Wróciła też do Pruszkowa "Barbara", która również się ukrywała. Nawiązałyśmy kontakt z łączniczkami VI Rejonu, który trwa do dziś. Gdy tylko zdrowie dopisuje, spotykamy się, ale w coraz mniejszej grupie, bo wiele z nich odeszło na zawsze, a i "Barbary" już dziś nie ma wśród nas.

por. Weronika Błach-Celińska "Janka"
łączniczka liniowa sztafety głównej
VI Rejonu "Helenów" - Pruszków VII Obwodu "Obroża"



1 Maria Cichońska ps. "Sylwestra", "Karna", komendantka WSK VI Rejonu "Helenów"

ŚWIATOWY ZWIĄZEK ŻOŁNIERZY ARMII KRAJOWEJ
Zarząd Okręgu Warszawa-Powiat
Środowiska: "Obroża" i "Grupa Kampinos"

ul. Braci Załuskich 7, 01-733 Warszawa
szzakowp@ibprs.pl